Lift it – drop it – shake it – pop it

Uprzedmiotowienie
Zapominasz kim jesteś na co dzień. Nie pamiętasz zasad i reguł. Łamiesz zasady i reguły. Przełamujesz się żeby wejść na wyższy poziom abstrakcji zapędzania się we własnych pragnieniach i dążeniach. Nie myślisz racjonalnie, odrzucasz dobry obyczaj, czy zwyczaj. Liczysz się tylko ty i twoje pragnienia. Tu i teraz. Teraz i tu.

Ubezwłasnowolnienie
Zaczyna się. Serce zaczyna ci bić szybciej. Bije szybciej z nieznanego ci na co dzień powodu, na co dzień nie wolno ci takim być, nie wolno być bezpruderyjnym, mówiącym wprost o tym co się zadowala, czego ci brakuje, aby dojść do celu. Słowa orgazm, marazm, szowinizm słyszysz po raz pierwszy od kilku miesięcy. Wracają wspomnienia… Zaczyna się prawdziwa karuzela emocjonalna. Pytanie czy wsiadasz do niej? Dalej, pozbądź się siebie, uwolnij się. Wdech i wydech, krew krąży szybciej i szybciej, wiruje świat…

Uzdanie
Zarzuciłeś niewidzialną linę i przyciągnąłeś ją wzrokiem do siebie. Siadam obok, a ty tryumfalnie patrzysz na swoją zdobycz, którą najpewniej za chwilę pochłoniesz. Łapiesz mnie za udo, od wewnątrz. Ściskasz i przyciągasz swoją nogę do mojej. Twoja twarz chowa się w moich włosach i wciągasz mocno mój zapach. Przeszywa cię do końca, dociera jeszcze dalej. „Ale ty zajebiście pachniesz”, jego głos wibruje w mojej głowie. „Odsuń się, bo nie wytrzymam”.
„To nie wytrzymuj. I proszę – nie obiecuj. Najbardziej nie lubię facetów, którzy pierdolą tylko słowami.”
Prowokują. Żądza rośnie między palcami, pod palcami, niewypowiedziane pragnienia rosną między ustami, ciche westchnienia chowają się w kąciku szyi, ciepłe powietrze z ciał unosi się na wysokości nosów, wilgoć staje się nie do zniesienia.
Ścisk. Tam nisko, potem w żołądku, ściska moją rękę tak, że moje paznokcie wbijają się w jego dłoń. Pragnienie drugiej osoby jest tak silne, że za chwilę zwymiotuję. I rośnie z każdą sekundą, z każdym spojrzeniem, zaciśnięciem pięści, z wydechem rozgrzanego powietrza wychodzącego z naszych płonących wnętrz, z rozpiętym guzikiem, z każdą zdjętą częścią bawełny z naszych ciał. Zdaje się, że nasze oczy są czarne, źrenice za chwile wyjdą z siebie, tak jak ja, jeśli za chwile mnie nie pocałujesz.

Urozmaicenie
Dalej. Wylej. Nalej. Szalej. Coraz mocniej, coraz bliżej, coraz lepiej. I lepiej i lepiej, moja wyobraźnia zaraz eksploduje pod wpływem obrazów, które mi towarzyszą. Zamknij oczy, wtedy inne zmysły się zaostrzają. Czujesz jego obecność tuż za tobą, kiedy oplata cię swoimi ramionami, kiedy czujesz jego włosy na swoich plecach. Kości biodrowe wbijają się w jego brzuch, ból jaki przynoszą jest nie do wytrzymania. Coś innego sprawia większą przyjemność. Każda jego komenda jest jak wyrocznia w twojej głowie – przepowiada wszystkie, następne katastrofy emocjonalne. Każda kobieta ma takie momenty w życiu kiedy lubi tego słuchać, te słowa docierają do niej jak żadne inne. Żyjemy tymi półsłówkami przez następne kilkanaście sekund, aby ostatecznie spalić się razem z nimi, kiedy your dreams come true*.

Uwznioślenie
I kiedy jestem na końcu tego wyścigu pragnień, targu i letargu emocji – ktoś nagle łapie mnie za rękę. Nie pójdziesz dalej. Nie pozwolę ci stać się tym, czym byłaś kiedyś. Nie jesteś zwierzęciem. Jesteś człowiekiem. Zbłądziłaś? Oto jestem – talitha cum. Obudź się, obudź się z tego letargu, nie umarłaś lecz śpisz. Kolejna szansa, to jeszcze nie game over.
Czuję, że ta niewidzialna lina, którą mi wczoraj zawiązałeś się rozluźnia i ciągnie w odwrotnym kierunku. Jestem więc marionetką, targaną na co dzień swoimi uczuciami i emocjami, goniącą za swoimi wyobrażeniami, za fizycznością, za wyuzdaniem, za realizacją swoich celów. Gdzie zwiększy się priorytet – tam idę. Ale nie zawsze wychodzi tak jakbym tego chciała… „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”.
Czuję, że jeszcze nie jest dobrze w moim życiu. Też tak czujesz? To dobrze – to znaczy, że twoje życie się jeszcze nie skończyło. Na końcu wszystko i tak ułoży się w całość, abyś mógł spokojnie zamknąć oczy i zasnąć. Ale jeszcze nie teraz. Teraz wstań. Jesteś stworzony dla nieba, nie dla ziemi. I nie dla nieba na ziemi.
Ja od pewnego czasu czuję się jak kot – jakbym miała wiele żyć. I dzięki mojej niewidzialnej Tarczy, mam coś jeszcze z kota – zawsze spadam na cztery łapy.

Łapy, łapy, cztery łapy.
I cztery oczy, które still watching over me.

*Cena spełnienia tych pragnień zależy od tego, ile jesteś w stanie dać za samego siebie. Za ile wystawiasz swoje ciało, swoją nagość, swoje emocje. Dziś miłość i szczęście nie są w cenie – dziś liczy się mamona, sukces, rozwój. Jeśli tobie towarzyszą raczej bieda, porażka, regres to mam dla ciebie dobrą wiadomość. Czujesz się jak cymbał? Spokojnie – Bóg potrafi zagrać na wszystkim. Serio.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s