cold cold cold

 

Zamykasz dzień w oka mgnieniu. Z kubkiem lury, siadasz w miękkim fotelu. Zamykasz się w swoich myślach, tak jak ciebie zamykano w czyiś ramionach. Myśli te płyną jak kawa z lekką mleczną pianką i wielokwiatowym, kremowym miodem pomiędzy twoim językiem a podniebieniem. Twoja wyobraźnia koloruje się.

Wyobrażasz sobie, że siedzisz na brzegu klifu. Nad morzem. Jest ciepło-zimno.

Myślisz o tym, czego ci brakuje. Myślisz o tym, za czym tęsknisz. Myślisz o tym, co daje ci szczęście.

Odpowiedź na wszystkie postawione znaki zapytania moich myśli jest jedna.

Myślisz o tym, dlaczego nie możesz tego mieć. Myślisz o tym, dlaczego to jest dla ciebie takie trudne. Myślisz o tym, dlaczego wciąż nic się nie zmienia.

Odpowiedzi na te myśli nie ma.

Twoim przekleństwem jest to, że wiesz, że zawsze może być lepiej. Life is like this, but you like this. I to drugie this jest zawsze wyżej od tego pierwszego.

Twoim przekleństwem jest to, że nie stać cię na taniość. Na bylejakość. Na byle co, byle gdzie, byle z kim. Jedyne byle jakie dopuszczasz to „byle najlepiej”.

Twoim przekleństwem jest to, że żyjesz w przekonaniu, że 1 + 1 = 2. Że z każdego równania wychodzi to co do niego podstawimy. Że nie da się żyć w zakłamaniu, że miłość (o ile istnieje) to tylko do grobowej deski.  Że zawsze da się wszystko przewidzieć. Że zawsze decyzja podjęta na podstawie sumiennych analiz jest tą najlepszą.

Twoim przekleństwem jest to, że nie umiesz kłamać. Nie potrafisz być nieszczery. Nie potrafisz mówić nieprawdy. Nie potrafisz niczego ukrywać, zawsze stawiasz sprawę taką jaka jest. Nie potrafisz urządzać small talków, wolisz konkret.

Twoim przekleństwem jest to, że nie wierzysz nikomu. Nie ufasz ludziom. Wszędzie węszysz podstęp i parszywość.  Nie wierzysz w żaden komplement, żadną pochwałę. Na prawie żadnym ramieniu nie możesz wesprzeć swojej głowy.

Twoim przekleństwem jest to, że nie potrafisz zmienić niczego z tego co napisane wyżej.

Nie umiesz kłamać . Nie umiesz być z kimś z nie z miłości. Dlatego jesteś sam. Chociaż na co dzień odniesiesz wrażenie, że otaczają cię tysiące ludzi.

 

Nie zgadzasz się na to co jest teraz. Że 1 + 1 = 3. Że Wisła znów przegrała z Górnikiem. Zakładasz szalik i wychodzisz na ulicę. Gotowy do walki. I walczysz tak z wieloma, bo tak wiele ci się w życiu nie podoba.

I w końcu coraz trudniej żyje ci się z tym, że masz tyle na głowie. Że tyle razy rozbijałeś swoje pięści i poraniłeś twarz. Coraz trudniej ci z tym, że te walki nic nie dają.

Coraz trudniej żyje ci się z tym, że zmieniasz życie innych. Że odkąd cię spotkają, spojrzą w twoje oczy, uwierzą w twój uśmiech, zmienia się ich widzenie i postrzeganie świata.

Coraz trudniej żyje ci się z samym sobą. Albo samemu. Sam nie dostrzegasz ile już zrobiłeś. Sam nie dostrzegasz ile już zmieniłeś. Sam nie dostrzegasz już samego siebie.

 

Historie, które pisze dla ciebie codzienność odwracają cię od ideałów, które mieszkają w twojej głowie. Chcesz mieć o kogo się troszczyć, chcesz mieć dla kogo gotować, chcesz mieć dla kogo zakładać niebieską koszulę i czerwoną sukienkę, chcesz wierzyć, że to co z drugiej strony jest wieczne i prawdziwe.

Historie, które pisze dla ciebie codzienność wcale takie nie są. Pieniądze dziś są, jutro ich nie ma. Mieszkanie dziś jest, jutro je sprzedajesz. Mąż dziś jest, jutro go nie ma.

 

Historie, które pisze codzienność pozbawione są miłości. Splot wydarzeń każdego dnia wypłukuje ze mnie ostatnie resztki ciebie jak kawa magnez. „Znów tak mało ciebie mam wystarczy mi coraz mniej”. Siadam na tym klifie i patrzę na morze. W oddali widzę ośnieżoną górę. Tylekroć będę siadać na klifie, ile będę ją miała w zasięgu swojego wzroku.

Koloruj swoje życie jak chcesz. Niech będzie teatrem, w którym grają najlepsi aktorzy ucharakteryzowani i przygotowani do roli według twoich wytycznych. Zmieniaj ich, dopasowuj do tego poziomu emocji, które masz ze mną.

Przefarbuj jej oczy, zmień styl

ale ona nie będzie mną

a żaden on nie będzie tobą –

a może więc tak nauczyć się kłamać, położyć się na kanapie

i przeżyć resztę życia samemu

skoro wszystko jest tak trwałe jak ten wielokwiatowy miód rozpuszczający się w kremowej kawie, którą właśnie kończysz pić.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s