dzisiaj jutra nie chcę

Rzadko piszę o swoim życiu, ale nowy 2018 rok nastraja mnie do refleksji. I taka ładna data dziś 2018-01-01.

Stojąc w kolejce osiedlowego sklepu, obserwuję społeczeństwo. Co widzę: matkę (Dagmarę) krzyczącą na swoje dzieci (Sebastiana i Laurkę), parę Dres i Botoks w wersji XL, ślicznotkę Liljanę, przystojniaka Brunona. Szkoda mi dzieci, na które krzyczy Dagmara, myślę, że głupia matka nie wytłumaczy silnym argumentem, tylko argumentem siły. Dres kupuje Botoksowi XL w pytę ozdób na choinkę, śliniąc się na widok prosiaka jak ja na widok panna cotty, myślę, dlaczego takie laski mają facetów. Ślicznotka Liljana kupuje niezbędne minimum, myślę, perfekcyjna pani domu, nieznależna, less is more. Z przystojaniakiem Brunonem mamy chwilowy romans wzrokowy, ale już za chwilę dzwoni telefon który w popłochu odbiera odsłaniając obrączkę na dłoni i tłumacząc się jak spóźniony żołnierz na musztrę, że za chwilę będzie w domu, bo 1,5 h szukał takiego koloru lampek jak chciała, myślę że wcale mi go nie będzie szkoda jak mu żona srać zabroni i kał mu uszami wyjdzie.

Klasycznie.

Wzdycham.

Wcale mi nie szkoda ludzi.  Albo nie, trochę szkoda. Jedyne co z tego wynoszę dla siebie to fakt, że takie sceny uświadamiają mi, jak zajebiste mam życie.

I jak ktoś życzy mi żeby 2018 był lepszy od 2017 to już dzisiaj zamknę się w domu żeby nie umrzeć.

A co przyniósł poprzedni rok?

Pierwszy spektakularny mandat, kilka sytuacji dzwonowych i kilka interwencji niewidzialnego „palca Bożego”.

Pierwszą konferencję i publiczny referat, pierwsze ogólnopolskie znajomości akademickie w cieniu Giewontu.

Ciszę i spokój Podlasia w towarzystwie ogólnodiecezjalnym, wino i „Cyganeczkę Zosię” z młodzieżowym biskupem, długie nocne rozmowy na szczeblu Żyrardów-Gniezno.

Urodzinowe SPA i pierwszą racę na „końcu świata” w towarzystwie ludzi, przy których spokojnie mogłabym umrzeć.

3 nagrody za pracę, 2 inauguracje, crème brulee w Katowicach, wystąpienie w sali pałacowej alma mater. Zaliczenie roku, pierwsze zajęcia i rolę nauczyciela.

7 wesel, 4 panieńskie, 0 pogrzebów, 1 ciąża, 0 rozwodów. No może jeden w trakcie.

Nocne spacery po Kolding, prostotę i wycofanie Danii, nowe produkty.

Motorówkę w Wenecji, zagubienie w kanałach, szlajanie się po Rzymie, piątkę z Papieżem, mnóstwo włoskiego jedzenia nie do przejedzenia.

Podróż po włosko-słoweńskich górach, piękno Triestu, zachwyt nad Planicą, powalające widoki i możliwość ich uwieczniania.

Kilka cugów alkoholowych, przypałów, kilka strzelanin i imprez, w których przegięliśmy zdecydowanie za bardzo, kilka skandali, zero strat w ludziach i domach.

Zapierajacy dech w piersiach klimat morza. Metafizykę długich słoweńskich nocy pachnących jak moje wspomnienia.

Najpiękniejszy romans mojego życia.

Przeprowadzkę. Niezależność. Wolność.

Przesiadywanie na helskiej plaży fotografując wodę i piękno bezmiaru.

Potęgę Morza Północnego, rajdowe jazdy na plaży, spokój Skandynawii.

Gorąc kajaków, splendor espaniolskich piosenek, frywolną bacciatę, włam na Mysią, strzelaninę na Koszykach. Spaliny we włosach, ryk silników motocyklowych, pierwszą jazdę „motorem”.

Fridę i jej moc, piękno sztuki, fotografowanie do późnych godzin nocnych.

Hibernującą choinkę.

Wiele inspiracji muzycznych, kulinarnych, literackich.

Setki nowych znajomości, setki słów, setki uśmiechów, zero czynów. But one love with wife of my life.

The orgastic future that year by year recedes before us. It eluded us then, but that’s no matter – tomorrow we will run faster, stretch out our arms farther.

 

Przy zamkniętych oczach, ze łzą, w tych wszystkich momentach towarzyszy mi tekst jednej piosenki, szeptanej przez ciebie do mojego ucha –

„ja dzisiaj jutra nie chcę, tak dobrze mi gdzie jestem” ❤

Tak dobrze mi w mojej bajce, że chciałabym żeby nigdy się nie kończyła.

Love your life. Bo jest tylko jedno.

A jak ci się nie podoba to je zmień. I nie dziw się, że nic się nie zmienia od na dupie siedzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s