specto

Żyjemy w świecie

gdzie mleko to woda + tabletka

jajko to proszek

a messenger i whatsapp up to prawdziwe rozmowy

 

gdzie 6 minut to dobry seks

a 7 lat = aż do śmierci

pieniądze rozwiązują problemy

i małżeństwa

 

gdzie stringi to ubranie, golf to antygwałt

prąd jest z gniazdka

a bociany to szkodniki z Afryki

 

gdzie bezpieczeństwo daje karta kredytowa, w portfelu pod zastaw, leżącym na kamiennym kominku domu z hipoteką

więź to taki sznurek w łóżku

wychowywanie dzieci to key competence kobiet a mężczyzn – bycie poza domem

prawdziwe poznanie następuje przez osąd z osiedlowego wywiadu

 

nic więc dziwnego, że niektórzy opuszczają ten świat

samoistnie

bo i ja go w takiej formie znieść nie mogę

Fata viam invenient

nauczyli przechodzić przez pasy

zatrzymywać się przed znakiem stop

ustępować pierwszeństwa na równorzędnym

nie jeździć w kółko na rondzie

wiedzieć, gdzie skręcić

 

ile z tego zapamiętaliśmy

w najważniejszą podróż wyruszamy sami

dziś tak ciężko podróżować, zwłaszcza, gdy trudno ocenić odległość,

a świat wiruje w głowie wraz z każdą pętlą na zakręcie

dobrze trafić na swojego castaway, nawet się o niego na barierce rozbijając, then

we could be heroes

ardua prima via est

życie bywa czasem jak autostrada

3 pasy

i wszyscy się wleką środkowym, nadając rytm i kierunek społeczeństwu

bo jechać prawym to przypał pokazać, że ma się słabsze auto

a na lewy brakuje odwagi, by wyskoczyć

a jak już który zaryzykuje i jest pierwszy to komentują – przeciętniaki

nie ustępują, przeciętniaki, ale i nie przyspieszą, przeciętniaki

 

i jeszcze walą po szybach tym swoim błotem

zupełnie nie biorąc pod uwagę kto jedzie obok

ktoś kto chętnie wylałby swoje, ale tego nie zrobi

bo go inaczej wychowali

 

nikt się nie zatrzyma, nikt nie ustąpi, nikt nie zmieni biegu

Małysze Kubiców, w korowodzie maskaradowym, bo przecież

 

może wezmę udział i ja;

a ty którym pasem jedziesz?

post factum

Wszystko ma swój początek i koniec

jak grecki alfabet alfę i omegę;

Wszystko ma swoją wytrzymałość

jak inżynier obliczy

i żeby nie było, że nie mówili „Andrzeju, to jebnie” –

kiedyś niebo spadnie na ziemię

Wody zaleją Lądy

Słońce wchłonie Księżyc.

A ty w całym tym rozpierdolu jaki ci ktoś zafunduje

samego siebie nie odnajdziesz.

 

W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie jej zastępy stworzeń. A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.

Oto są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi (Rdz 1,1-2,4a).

***

Cyklem „Septem dies” dziękuję Stwórcy za dzieło jego rąk i inspirację do wpisów oraz życiu za siedem dni które zamieniając się w siedem tygodni pokazały jak dużej pokory potrzebuje człowiek wobec czasu, który upływając – nic nie zmienia. 

Skoro nic nie zmienia to ja dalej będę pisać, a ty czytać. Jeden z czytelników mojego bloga powiedział mi kiedyś, że piszę tu w kółko o jednym: o czymś za czym bardzo tęsknię i czego mi brakuje, czego mam zawsze za mało. Rozgryzł mnie, ale miał rację. Piszę o miłości, której zawsze mi będzie za mało. Nie chcąc uprawiać tej monotematyczności, zwanej moim życiem, tylko w tym miejscu. Zatem dla Waszego dobra pożegnam się na jakiś czas, ale nie tracąc wzroku z tego co dla mnie Najważniejsze i jednocześnie robiąc coś dla miłości: tylko tym razem dla mojej miłości. Mojej miłości do pisania. 

Dlaczego?

Odpowiem mottem kogoś, za kim bardzo tęskniłam, a ostatnio zdarzyło mu się wrócić na chwilę:

„Ale jeśli czymś się jarasz, jak piroman, kiedy coś podpala… to jest twoja wiara!”

A jeśli to co Najważniejsze zjara mnie do cna?

If I’m choosing wrong – I don’t care at all
If I’m losing now, but I’m winning late – that’s all I want.

 

 

igitur

Tak oto jeśli zwykły człowiek nie robi czegoś w siedem dni i nie czuje się jak Bóg

tego prawdopodobnie nie uczyni w siedem tygodni

i czy ktoś dotrzyma liczyć dalej

miesięcy, godzin czy lat

i czy ktoś dotrzyma liczyć szansę tego

czy wszystko się zdarzy czy nie

#pokolenieinstatnt

Dies septimus

Co może zwykły człowiek zrobić w siedem dni, by poczuć się jak Bóg:

stworzyć sobie niebo i ziemię

Wodę i Ląd

Księżyc i Słońce

Rośliny i Zwierzęta

Córkę lub Syna.

A potem pomyśleć o sobie, z dystansu szczytu własnego nosa spojrzeć –

i paląc wspólnie papierosa stwierdzić, że

czas odpocząć od siebie, siódmego dnia tego.

to się dzieje z ludźmi, gdy mają wszystko, ale nie mają siebie

w sobie nawzajem

i Boga w sercu,

to się dzieje z ludźmi, gdy nie prawie mają nic,

a chcą szczęściem tego świata wreszcie żyć,

zmęczeni stwarzającym niszczeniem –

odpocznijmy.

Et requievit die septimo ab universo opere, quod patrarat

dies sextus

A gdy już stało się bydło, zwierzęta pełzające i dzikie wszelkich rodzajów

dookoła pustkę zapełniając

nie wiadomo jakby dobre były

to za mało wciąż

Słowa – za mało

Słońce i Księżyc – za mało

więcej szczęścia by się zdało

„To może dziecko by tę pustkę zapchało?”

jak zechciano – tak właśnie się stało

Słowo – Ciałem

Stworzone

i na wieki potem

Osamotnione

Et factum est vespere et mane, dies sextus